Choć oczywiście jeśli Ty nic nie dasz firmie, to i nie popracujesz w niej długo
Jakieś kilka tygodni temu przeczytałem książkę Tima Ferissa The 4 Hour Workweek i po kilku ostatnich rozmowach z Kasią przypomniała mi się historia o pracy z tej książki. Był sobie mianowicie pewien kierownik prowadzący dla firmy bardzo poważny projekt, w dodatku po kursie kosztującym jego szefa kilkanaście tysięcy dolarów. Co oznacza, że pracownik ten stał się diablo ważny dla firmy, jest coraz cenniejszy i jego waga rośnie – w skrócie organizacji coraz bardziej zależy na utrzymaniu tego kierownika.
W Polsce, przynajmniej wśród części znanych mi osób oraz gdy myśli o typowym polskim pracowniku, będą się starać bardziej, no bo to przecież nie jest dobry moment na negocjacje płacy. Nie ma czasu, w dodatku jest projekt i to nie byłoby fair… A ja mówię wręcz przeciwnie, to jest jak najlepszy moment na negocjacje własnych warunków. I z własnego doświadczenia, będąc po 2 stronach, nie ma lepszego momentu. Bo nie chodzi tylko o to, żebyś dawał firmie statystycznie 8 najbardziej produktywnych godzin życia od poniedziałku do piątku. Zadaniem biznesu jest stworzenie takiej atmosfery i warunków pracowych, byś chciał w firmie zostać i dalej dla niej pracować.
Wybór czasu zawsze pozostaje po stronie pracownika, cierpliwi jednak czekają, czekają i są gorzej opłacani…

pt, 9 lis 2007 o 13:48
Siema:) pomyślałem że wpisze się bo fajnie piszesz a jakoś nikt Cię chyba odwiedzać nie chce albo pisać nie chce sie tym ludziom czy jak? Ja narazie zawiesiłem moją działalność blogotwórczą ale za góra miesiąc się to zmieni. Piszę te rzeczy niezwiązane z tematem akurat tu bo nie masz księgi gości:) no nic w kazdym razie powodzenia i będę zaglądał:) Pozdro!!
pt, 9 lis 2007 o 14:16
Hehe, czytać czytają, tylko się nie wpisują
Pozdro i czekam na update bloga