9.11
2007

Od początku tygodnia za bardzo nie pamiętam, jak się nazywam. miło, fajnie, płynnie, i tak zawaliście intensywnie – dobrze chociaż że się wysypiam. Ruszamy z rekrutacjami, a ja odopowiadam za 3 z nich. I tak we wtorek była jazda do Rzeszowa i z Rzeszowa, a już jutro robię tam testy rekrutacyjne. Jutro o 10 rano w Rzeszowie, teraz jeszcze siedzę i piszę z Warszawy, przede mną zajęcia – jak ja się wyrobię? Liczę, że się uda. Zresztą, nie ma co liczyć – uda się na pewno.

często słyszę, że nie chodzi w tym wszystkim o pieniądze. I faktycznie, nie o kasę chodzi. Dziś przekonałem się, jak to faktycznie jest – w Rzeszowie mam 2 zaufane osoby, bez pomocy których spotkanie informacyjne i testy by nie wyszły. Nie byłoby miejsca po prostu. No bo kto przewidujący daje sobie 2 dni (tyle zostaje, bo dzień wcześniej wszystko musi być zapięte na ostatni guzik) na zorganizowanie całego przedsięwzięcia, i to jeszcze zdalnie? I jedyne co się liczy, to chęć pomocy i nic więcej. Że dzięki temu komuś będzie łatwiej. A że potem się odwdzięczę – toż to sama przyjemność po mojej stronie! Do tego wszyscy na tym zyskają…

W biznesie jest możliwa zasada win-win. Zadaniem obu stron jest wtedy po prostu współpraca, wzajemne rozumienie i działanie, a do tego potrzeba świetnej komunikacji. Efektywnej.

Rzeczy niemożliwe robimy na dziś, cuda jutro, chyba takie motto powinienem sobie wrzucić do nazwy firmy :P

Opublikowano w piątek, 9 Listopad 2007, o godz. 14:33
Kategorie: Biznes


Tego postu nie można komentować.