11.11
2007

W negocjacjach (i w życiu w ogóle) często zdarza się, że bardziej niż sam wynik liczy się sposób dochodzenia do wyniku. Jeśli zaproponujesz komuś, żeby za 200zł kupił Twój zegarek, a potem od razu opuścisz do 100zł, dostaniesz słabszą reakcję, niż jeśli zaproponujesz za 200zł i do 100zł dojdziesz etapami powiedzmy po 20zł. A już w ogóle najbardziej zadowolisz drugą stronę, jeśli w wyniku twardych negocjacji zejdziesz z 200zł do setki… Ten sam początek i koniec, a jednak trochę inne emocje, inny poziom satysfakcji i zadowolenia…

W psychologii istnieje coś takiego jak teoria perspektywy, która mówi, że ocena zdarzeń i zachowań zależy od punktu patrzenia na sprawę. Dlatego warto czasem o tej samej rzeczy powiedzieć raz w kontekście zysku czy też inwestycji, innym razem w przypadku potencjalnej straty. Nie mówiąc już o tym, że lepiej zyski dzielić na mniejsze porcje, a straty łączyć w jedno. Jak to się ma do komunikacji i codziennego życia? Bardzo prosto i każda dziewczyna da Ci najlepszą odpowiedź: lepiej kupować kwiaty osobno i dawać co jakiś czas (nieregularnie!) niż na raz dać bukiet 50 róż. Rozłóż te 50 kwiatków w czasie… Za to kwestie niemiłe łącz. Jeśli łączysz 2 zdarzenia, to emocjonalnie znaczą mniej niż osobno.

Jeśli dajesz podwyżkę, bardziej zmotywujesz morale pracownika dając mu kilka mniejszych podwyżek pod rząd. Twój szef będzie bardziej zadowolony z kolejnych informacji o zamkniętych projektach niż z jednej zbiorczej. Warto to wiedzieć…

Wynik jest ważny. Czasem jednak droga dochodzenia do wyniku działa mocniej niż sam efekt końcowy ;)

***

niedługo druga część zmian strony i blogów. Zostanie dopracowany layout bloga, wreszcie wrzucę opisy szkoleń… a wczoraj wróciłem z Rzeszowa, gdzie robiłem rekrutację. Ale o tym następnym razem :!:

Opublikowano w niedziela, 11 Listopad 2007, o godz. 21:42
Kategorie: Ogólne


Tego postu nie można komentować.