21.02
2008

Walentynki

Dziś mija tydzień po Walentynkach i myślę, że to dobra okazja by opisać fenomen tego święta.

14.02 tak się złożyło, że z Kasią nie mogliśmy się spotkać, co dało mi okazję do tego, żeby lepiej przyjrzeć się, co dzieje się na ulicach. A działo się wiele. Dziewczyny bardziej zadbane, częściej uśmiechnięte, bardziej radosne i podekscytowane. W tramwaju nikt nie śmierdział, nawet starsze panie były trochę bardziej sympatyczne… W powietrzu unosił się zapach nie wiem czego – może tych zmutowanych tulipanów dostępnych od stycznia :D Chłopaki lepiej ubrani, chodzą bardziej wyprostowani. 1 dzień w roku ktoś powiedział, że można być zakochanym i to okazywać. Jeśli tak, to chcę mieć Walentynki każdego dnia.

Bo jakby tak było, że codziennie wszyscy o siebie by tak dbali, mówili takie miłe słówka i sprawiali, że wszyscy czują się dobrze? Co by było, gdyby zamiast tradycyjnego polskiego narzekania, chłopak na przywitaniu dziewczynę zapytałby „Jak to robi, że tak świetnie wygląda?” albo dał jakiś inny komplement i sprawił, że jej oczy zabłysłyby na myśl o każdym spotkaniu z nim? Gdybyśmy codziennie okazywali sobie tyle uczuć, co dziś, to może byłoby nam wszystkim po prostu lepiej. Może faceci byliby bardziej pewni siebie, bo widzieliby efekty, dziewczyny bardziej atrakcyjne, bo ktoś by wreszcie docenił ich starania?

Idea Walentynek raz do roku to wg mnie jeden z pomysłów na klapę stulecia. Lepiej doceniać drugą osobę każdego dnia, a nie tylko od święta :!:

Opublikowano w czwartek, 21 Luty 2008, o godz. 19:43
Kategorie: Ogólne


Tego postu nie można komentować.