Wychodzi, że przynajmniej dla niektórych osób salsa wygrywa – i to co najmniej 2:0
W środę był finał Ligi Mistrzów, dla wielu finał marzeń. A jednak – praktycznie jak nigdy – zajęcia udało się poprowadzić spokojnie, była równa liczba partnerów i partnerek, przyszło 20 osób. 1:0 dla salsy.
A 2:0 – cóż, były to nasze pierwsze zajęcia płatne I przyszliście… Dzięki wielkie za to
Przy okazji – ruszamy z fajnym programem zniżkowym - nie będziecie żałować. Szczegóły są na warsawsalsaclub.pl – szukajcie MAFII
Ostatnio mam tańca o wiele więcej niż do tej pory i strasznie mnie pochłania… W weekend był bachatafestiwal i było świetnie. Zwłaszcza w niedzielę warsztaty były naprawdę udane, co pewnie zaowocuje fajnymi figurkami nie tylko w bachacie ale i w salsie (i kizombie o której pewnie niedługo będzie coraz więcej). 2 czerwca rusza nowy kurs w Klinice (o czym więcej w poprzednim poście ). Przygotowania do pokazu trwają, mój kręgosłup zastanawia się ile jeszcze wytrzyma – jak na razie daje rade i to jest najważniejsze.
Tydzień temu zdarzyła się jedna z najmilszych sytuacji jakie miałem w swojej instruktorskiej przygodzie z tańcem. Grupa w ramach podziękowań za dotychczasową naszą pracę – zrzucili się i dostaliśmy prezent Wino jeszcze stoi i czeka na fajną okazję, a kartka jest fantastyczna Salsa jest naprawdę fajna, a dla takich chwil warto żyć…
PS. Wszystkim mamom z okazji święta wszystkiego naj A w szczególności mojej Mamie jak najwięcej uśmiechu i radości Pole tulipanów dla Ciebie
Ostatnio jestem skupiony bardziej na pracy mgr – więc istnieje duża szansa że wpisy na blogu będą troszkę rzadziej publikowane – ale niewiele Przy okazji małe ogłoszenie – wszystkich chętnych zapraszam na kurs średniozaawansowany β-3 – szczegóły na stronie www.warsawsalsaclub.pl W ogóle na stronie duuużo zmian, warto się z nimi zapoznać
No i stało się – poszliśmy z Anią na kolejny kurs tańca Jak się okazuje – praktyki i nauki nowych rzeczy nigdy dość – tym razem czas na kizombę! Jesteśmy po pierwszych zajęciach, taniec miły i przyjemny, aczkolwiek nie należy go tańczyć za często bo można się zamulić Warto się kizomby uczyć bo jest coraz popularniejsza, w Polsce (a przynajmniej w Warszawie) na imprezach pojawia regularnie w coraz większych dawkach, ale na przykład we Francji jest o wiele bardziej popularna niż u nas A jako że Francja wciąż jest w Europie chyba najważniejszym miejscem tanecznym, to i u nas jej popularność wzrośnie…
O kolejnych przeżyciach kizombowych będę pisać w miarę na bieżąco. A poniżej – jeden z najlepszych kizombowych pokazów:
Od jakiegoś czasu po Warszawie w miarę możliwości poruszam się rowerem. Przez blisko 2 tygodnie nie miałem ważnego biletu miejskiego (po prostu go nie potrzebowałem…) i – mimo że wszyscy rowerowi to powtarzają – nie wierzyłem, że mogę zyskać aż tyle czasu. Korki mijam dowolnie, nie czekam po 10-15 minut na autobus albo tramwaj, dojeżdżam pod sam punkt docelowy. Żeby tylko jeszcze było gdzie i jak ten rower zaparkować
Salsa i rower to dla mnie wspominki z Tuluzy, gdzie na każdą imprezę jechaliśmy sobie na rowerach. I było wyśmienicie… W Warszawie nie wiem nawet czy nie jest lepiej Rower może niekoniecznie najlepszy ale jest, nieważne o której godzinie wychodzę z imprezy – nie czekam na nocny, a taksówka jedzie obok. Najgorsze jest tylko wjeżdżanie z Solca na pl. Trzech Krzyży, zna może ktoś windę w tych okolichach
Gdyby to ode mnie zależało, przed każdą imprezownią ustawiłbym stojak z rowerami, a osoby z nich korzystające miałyby wstęp za darmo
Przy okazji – grupa znajomych organizuje coniedzielne practisy w garażu pełnym samochodów. Klimat jest nieziemski… W tą niedzielę – jeśli tylko będę – postaram się zrobić trochę fotek i pokazać, jak można się bawić pośród zabytków motoryzacji