Ostatnio uczestniczyłem jednego w dwóch kursach tańca. W obu prowadzący byli bardzo zaangażowani w zajęcia, jednak podejście okazało się bardzo różne. Na pierwszych – choć grupa była o niebo lepsza – instruktorzy wciąż mieli pretensje, że nie wychodzi, że się nie starają, że ciągle coś jest nie tak. I choć osobom w grupie zależało, żeby było jak najlepiej, to gdzieś uleciała cała zabawa z zostawiania potu na parkiecie. Niby takie oczywiste, a jednak jak się okazuje nie do końca.
Drugie zajęcia – grupa zaangażowana i chętna nowej wiedzy. Ale instruktorzy potrafili żartować z niepowodzeń i samych siebie, w dodatku robili to w taki sposób, że my się rozluźnialiśmy – i chcieliśmy jeszcze więcej się nauczyć. Łatwiej jest podążać za kimś, kto powoduje, że czujesz się lepiej…
Entuzjazm sprzedaje najlepiej. Warto wywoływać go wsród uczestników kursów, wszyscy na tym zyskają
PS. Ostatnio mało tu piszę, i pewnie w najbliższym czasie tak zostanie. Nadal nie dokończyłem magisterki, bardzo angażuję się w działalność salsową w Warsaw Salsa Club, generalnie dużo się dzieje. Ale pamiętam o tym blogu – i co jakiś czas wrzucę tu mały update
