1.07
2009

Ostatnio uczestniczyłem jednego w dwóch kursach tańca. W obu prowadzący byli bardzo zaangażowani w zajęcia, jednak podejście okazało się bardzo różne. Na pierwszych – choć grupa była o niebo lepsza – instruktorzy wciąż mieli pretensje, że nie wychodzi, że się nie starają, że ciągle coś jest nie tak. I choć osobom w grupie zależało, żeby było jak najlepiej, to gdzieś uleciała cała zabawa z zostawiania potu na parkiecie. Niby takie oczywiste, a jednak jak się okazuje nie do końca.

Drugie zajęcia – grupa zaangażowana i chętna nowej wiedzy. Ale instruktorzy potrafili żartować z niepowodzeń i samych siebie, w dodatku robili to w taki sposób, że my się rozluźnialiśmy – i chcieliśmy jeszcze więcej się nauczyć. Łatwiej jest podążać za kimś, kto powoduje, że czujesz się lepiej…

Entuzjazm sprzedaje najlepiej. Warto wywoływać go wsród uczestników kursów, wszyscy na tym zyskają ;)

PS. Ostatnio mało tu piszę, i pewnie w najbliższym czasie tak zostanie. Nadal nie dokończyłem magisterki, bardzo angażuję się w działalność salsową w  Warsaw Salsa Club, generalnie dużo się dzieje. Ale pamiętam o tym blogu – i co jakiś czas wrzucę tu mały update :)

Opublikowano w środa, 1 Lipiec 2009, o godz. 11:49
Kategorie: Taniec


Tego postu nie można komentować.